Książki dla dzieci

Czy warto wybrać się z maluchem do biblioteki?

maluch w bibliotece

Na początku w ogóle nie zastanawiałam się nad taką opcją. Zaprowadzenie malucha do biblioteki wydawało mi się całkowicie absurdalnym pomysłem. No bo jak to? Przecież nie będzie tam żadnych odpowiednich do tego wieku książek. A jeśli nawet by się jakieś trafiły to pewnie jakieś starocie, tak zniszczone przez poprzednich młodocianych czytelników, że nie nadadzą się już w ogóle do czytania. A jeśli już jakimś wyjątkowym trafem zdarzy się porządna kartonowa książka, to przecież nasza Mała Czytelniczka przerobi ją na wióry.

Potem jednak usłyszałam tu i ówdzie, że owszem maluchy do biblioteki czasami chodzą. Ostatecznie jednak przekonałam się po przeczytaniu artykułu na blogu mataja:  O tym jak w Szwecji budzi się miłość do książek. Opowiada on o dziale dziecięcym biblioteki w Malmo, który jest jedną wielką krainą zabaw i dostosowany jest nawet do tych najmłodszych czytelników od lat 0. Pierwsza myśl, która się automatycznie nasuwa po przeczytaniu artykułu to coś w stylu “tam to mają dobrze, szkoda, że u nas tak nie ma”. Po chwili zastanowienia zreflektowałam się, że po pierwsze przecież nie wiem jak jest u nas, w Polsce, bo nie pofatygowałam się jeszcze, żeby to sprawdzić. Po drugie, nawet jeśli nie mamy takiego wypasu jak w Szwecji, to nie wyklucza to wcale, że biblioteki coś tam dla maluchów do zaoferowania mają.

Zachęcona tą myślą zapisałam się do naszej miejskiej biblioteki z postanowieniem sprawdzenia oferty dla najmłodszych. Po kilku miesiącach od pierwszej wizyty mogę więc opisać moje wrażenia. Zacznę od rozprawienia się z mitami, które okazały się być tylko moimi wyobrażeniami nie mającymi na szczęście wiele wspólnego z rzeczywistością. Zaznaczam, że opisuję tu doświadczenia na bazie biblioteki z mojego miasta zamieszkania, czyli Krakowa. Nie wiem jak to jest w innych miastach, natomiast chętnie bym się o tym dowiedziała, jeśli podzielicie się Waszymi opiniami w komentarzach.

Mit nr 1. W bibliotece nie ma miejsca dla maluchów.

Wręcz przeciwnie, nawet w mojej najbliższej filii, która ma tylko skromny dział dziecięcy, znajduje się kącik malucha. Jest w nim mały stolik z krzesełkami, trochę zabawek a obok znajdują się półeczki z książeczkami dla najmłodszych. Z kolei w filii, która jest dedykowanym oddziałem dla dzieci znajduje się jeszcze lepiej wyposażony kącik, otoczony regałami z kartonówkami dla najmłodszych. Może daleko im jeszcze do tego wypasu ze Szwecji, ale sam fakt, że jednak pomyślano o najmniejszych czytelnikach jest dla mnie już miłym zaskoczeniem. Z tych kącików zabaw oczywiście już korzystaliśmy. Do minusów zaliczam tylko to, że musiałam mocno pilnować, aby Mała Czytelniczka nie zdemolowała wszystkiego wokoło oraz użyć nadzwyczajnych perswazji, aby wyciągnąć ją stamtąd gdy nadchodził czas powrotu do domu.

Mit nr 2. W bibliotece nie ma kartonowych książek odpowiednich dla najmłodszych

A jednak są. Zazwyczaj wystawione są w pobliżu kącika zabaw, więc rodzic może sobie od razu przejrzeć co jest dostępne, gdy maluch się bawi. Są też na tyle nisko położone, że dzieci mogą same po nie sięgnąć i oglądać na miejscu. Najciekawsze lub najnowsze pozycje są dodatkowo wyeksponowane, żeby zwrócić na nie uwagę. Mimo, że w mniejszych filiach znajdą się kartonowe książeczki, to ich największy wybór jest w specjalnie dedykowanych oddziałach dla dzieci i głównie tam warto ich szukać. Oczywiście nie znajdziemy w bibliotekach wszystkich książek jakie tylko się ukazały na rynku, ale co do zasady najpopularniejsze z nich powinny być dostępne. Zobaczcie tylko jakie przykładowe książki mają krakowskie biblioteki. Na pewno je znacie. P.S. Jeśli klikniecie na linki poniżej traficie do rekordu tej książki w katalogu bibliotecznym. Jeśli więc jesteście z Krakowa i macie kartę biblioteczną, możecie od razu je zarezerwować.

Lato na ulicy Czereśniowej, Poznaj Pettsona i Findusa, Bardzo głodna gąsiennica, Kicia Kocia i Nunuś, Pucio uczy się mówić.

biblioteka Kraków książki dla maluchów

Mit nr 3. A jeśli już jakieś są, to pewnie starocie

Oczywiście jeśli jakaś książka się ukazuje, to nie pojawi się od razu w bibliotece, może też nie trafić tam w ogóle, bo biblioteki kupują tylko niektóre książki. Niemniej jednak cyklicznie pojawiają się nowości, dla tych najmłodszych również. Pod tym linkiem można śledzić nowości w krakowskiej bibliotece: (klik).

Jest również taka opcja “zaproponuj zakup bibliotekarzowi”. Ja z niej korzystam, zaproponowałam zakup kilku książek i jak dotąd dwie z nich się pojawiły. Nie wiem jaki wpływ miał tu mój głos, ale spróbować zawsze warto.

Na koniec zerknijcie jeszcze jakie między innymi nowości książkowe są dostępne w Krakowie. Wszystkie te książki wydane są w 2017 roku. Tak jak poprzednio, tytuł jest linkiem do rekordu biblioteki, więc od razu możecie rezerwować :).

Gdy przychodzi wieczór, Zwariowane pojazdy, Matyldo, co robią kury?, Pucio mówi pierwsze słowa, Mydło.

nowości dla dzieci biblioteka kraków

Mit nr 4. Pewnie wszystkie książki dla maluchów są poobgryzane i poniszczone…

…a jeśli cokolwiek jeszcze zostało to moje dziecko dopełni dzieła zniszczenia. I tutaj czekało na mnie miłe zaskoczenie, bo stan książek z biblioteki jest zaskakująco dobry. Po części dzięki temu, że są one zazwyczaj zabezpieczone foliową okładką. Takie książki z biblioteki też trochę inaczej się traktuje, nie daje do swobodnej zabawy maluchowi, ale czyta pod nadzorem rodzica.

Mit nr 5. Znalezienie ciekawych książek może wymagać trochę zachodu.

To wyobrażenie bierze się z moich doświadczeń z biblioteką z czasów, kiedy sama byłam dzieckiem. Pamiętam, że panie bibliotekarki wówczas dzielnie broniły dostępu do regałów z książkami. Podchodziło się wtedy do kontuarku i mówiło mniej więcej co by się chciało. Pani bibliotekarka znikała wtedy na chwilę z tyłu i wracała z naręczem książek, które chciała zaproponować. Wtedy byłam częstym gościem biblioteki i dużo książek zdążyłam przeczytać. Czasami więc po kilku takich kursach, po których okazywało się, że wszystko już czytałam, panie się poddawały i pozwalały mi w drodze wyjątku zajrzeć samej na zaplecze.

Teraz jest oczywiście więcej możliwości. Trochę wyżej pisałam o tym, że książki dla najmłodszych są położone tuż przy kąciku malucha i można je swobodnie przeglądać. Jest katalog on-line, w którym można wyszukiwać konkretne pozycje, a rekord biblioteczny wskaże, w których filiach znajduje się dana książka, czy jest aktualnie dostępna a jeśli nie, to kiedy będzie wolna i ewentualnie ile osób czeka na nią w kolejce. A jeśli nawet nie wiemy jaką konkretnie książkę chcielibyśmy, to można się pobawić wyszukiwarką. Na pewno jest wyszukiwanie po nowościach. Moim ulubionym sposobem jest wyszukiwanie po wydawnictwach. Wrzucam nazwy popularnych wydawnictw dla dzieci, i patrzę, co z ich oferty jest dostępne.

Podsumowując jestem bardzo zadowolona, że zdecydowałam się jednak wybrać do biblioteki i polecam to każdemu. Napiszcie w komentarzu czy Wy korzystacie z biblioteki i jak to wygląda w Waszym mieście.

Tytuł
Czy warto wybrać się z maluchem do biblioteki
Autor

4 komentarze

  • Agnieszka/Lew Kanapowy

    27 sierpnia 2017

    Jeśli chodzi o wybieranie się z maluszkiem do biblioteki, to jestem zdecydowanie na tak! Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku ma dwie (a przynajmniej w dwóch dotychczas byłyśmy) filie z fantastycznymi działami dla dzieci – niskie regały, do których dosięgną małe rączki, dywanik, zabawki, miękkie pufy i animacje dla najmłodszych. Ponadto są świetnie zaopatrzone – księgozbiór jest w większości zadbany, dla wszystkich grup wiekowych i pełen nowości. Mamom z Trójmiasta bardzo polecam Bibliotekę Manhattan i bibliotekę dziecięcą w filii nr 28 – bywamy i za każdym razem bardzo dobrze się bawimy! Szczególnie, że już niemowlak może posiadać własną kartę biblioteczną 😉

    • Blog Lokomotywa

      27 sierpnia 2017

      Brzmi bardzo zachęcająco :). Chyba Polsce jednak nie brakuje aż tak dużo do szwedzkiego ideału. A o karcie bibliotecznej dla malucha nie pomysłałam, używałam zawsze swojej.

  • Paulina

    9 października 2017

    Ja mieszkam na wsi a i tak nasza wiejska biblioteka jest świetnie zaopatrzona w książki dziecięce, czasem mam chęć pożyczyć ale póki co syn ma niecale 3 lata i wolę mieć swoje , długo przerabiany kar tka pi kartce, wracamy nieraz do już przerobione, ale w zamyśle kiedyś mam zamiar pożyczać bo ogólnie rujnuje to trochę nasz budżet:)

    • Blog Lokomotywa

      9 października 2017

      O tak, kupowanie książeczek na dłuższą metę może być kosztowne. A im starsze dziecko to zazwyczaj więcej książeczek się czyta, więc biblioteka to duża pomoc :). Chociaż wiadomo, że te najulubieńsze warto mieć w domu.

Dodaj komentarz