Przegląd nowości

Biblioteczka Małej Czytelniczki – nowości wydawnicze kwiecień-maj 2018

Nowości wydawnicze dla dzieci kwiecień maj 2018

Jako, że mamy już lipiec, chyba najwyższy czas na zaprezentowanie kwietniowo-majowych nowości wydawniczych 🙂 Ci z Was, którzy oglądali moje poprzednie przeglądy zauważą pewną zmianę. Do tej pory przedstawiałam nowo ukazane książki, które mnie zainteresowały, ale tylko niektóre z nich decydowałam się później zakupić i zrecenzować. Tego typu przegląd nadal będzie obecny, ale w skróconej formie i tylko na facebooku. Publikowałam już takie posty z nowościami majowymi i czerwcowymi. Na blogu zamiast tego będzie przegląd nowości, ale tylko tych, które trafiły do naszej biblioteczki. Choć publikowany później, myślę, że będzie znacznie bardziej wartościowy. Będzie zawierał krótki opis ze zdjęciami i zwięzłą opinię o książkach już po zapoznaniu się z nimi. Mam nadzieję, że nowy cykl przypadnie Wam do gustu.

Nasze ostatnie nabytki są bardzo różnorodne: wierszyki, opowiadania, książki obrazkowe i aktywnościowe. Trafiliśmy na dużo interesującyh pozycji. Myślę, że znajdziecie coś ciekawego dla siebie 🙂

1. „Portrety”

Dorota Gellner, Ewa Poklewska-Koziełło

Bajka 2018, 24 s.

Portrety Dorota Gellner Ewa Poklewska-Koziełło Bajka

Ten zakup to strzał w dziesiątkę. Książka od razu stała się hitem i podoba się całej naszej rodzinie. Samo to, że jest wierszowana to duży plus, bo rymy są u nas wysoko cenione. Do tego bardzo lubimy autorkę, Dorotę Gellner. Jej styl jest dość specyficzny, dość powiedzieć, że trudno znaleźć w „Portretach” jakąkolwiek sympatyczną i przyjazną postać. Już samo nazwanie głównego bohatera „Kocurem” daje pewną wskazówkę, że mamy do czynienia z niezłym ziółkiem. Bo Kocur nam tu co nieco zmalował. Dosłownie i w przenośni. Dosłownie, bo postanowił zostać sławnym malarzem portrecistą. Niestety, jego dzieła nie spotkały się ze zrozumieniem bezpośrednio zainteresowanych. Prędzej z oburzeniem i falą zażaleń.

Bardzo pasują do książki ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło. Podobnie jak sam utwór i one są jakby przedstawieniem w krzywym zwierciale. Nieforemne i kanciaste zwierzaki na geometryczno – folkowym tle. Muszę powiedzieć, że bardzo mi się ten styl podoba i oglądam wszystkie ilustrację z zachwytem. Trochę się obawiałam, że dla Małej Czytelniczki będą za bardzo artystyczne, a zbyt mało czytelne, ale o dziwo też jej się podobają, długo się im przygląda i wyszukuje na nich różne szczegóły.

Dużą zaletą jest też to, że książka jest kartonowa i bez obaw mogę ją dać dziecku do samodzielnego oglądania. Zdecydowanie polecam. Jest ciekawa dla rodzica i dziecka i trzyma wysoki poziom.

Portrety Dorota Gellner Ewa Poklewska-Koziełło Bajka

Portrety Dorota Gellner Ewa Poklewska-Koziełło Bajka

Portrety Dorota Gellner Ewa Poklewska-Koziełło Bajka

2. „Jedziemy na wycieczkę”

Doro Göbel, Peter Knorr

Babaryba 2018, 14 s.

Jedziemy na wycieczkę Peter Knorr Doro Gobel Babaryba książka obrazkowa

To ksiażka obrazkowa, która wygląda bardzo malowniczo. Przypomina mi trochę ulicę Czereśniową, jednak w porównaniu do niej szczegóły tu są odrobinę mniej wyraźne.

Po pierwszych spotkaniach z tą książką minę miałam trochę niewyraźną, bo nieco mnie przeraziły wyczyny i psoty dzieci. Praktycznie na każdej stronie widzimy po kilka fragmentów, gdzie najmłodsi pakują się w sytuacje dość niebezpieczne: tu ktoś balansuje na poręczy mostu, tam wbiega na teren wycinki drzew a jeszcze w innym miejscu dwóch dzieciaków ładuje jakiegoś malucha na grzbiet krowy. Wiele tych psot pozostaje niezauważonych, w niektórych przypadkach widzimy przerażonych rodziców biegnących zainterweniować. Trochę się obawiam, aby dziecko nie zaczerpnęło jakichś niemądrych pomysłów właśnie z tej ksiażki, dlatego staram się nie zwracać zbytnio uwagi na te fragmenty. A jeśli już je omawiamy, to zaznaczam za każdym razem, że tak nie wolno i wyjaśniam dlaczego.

Poza tym jednym mankamentem, muszę przyznać, że „Jedziemy na wycieczke” to bardzo ciekawa ksiażka obrazkowa. Oglądamy ją z przyjemnością, Mała Czytelniczka ją lubi, chętnie słucha moich opowiadań, sama pokazuje i komentuje jej fragmenty. Temat ksiażki też jest bardzo trafiony, bo oglądając w niej piękne widoki można się odprężyć i nawet trochę poczuć urlopowo. W sumie więc książka nam się podoba i z pewnością sięgniemy różnież po drugą część serii „Statki, łodzie i motorówki”.

Jedziemy na wycieczkę Peter Knorr Doro Gobel Babaryba książka obrazkowa

Jedziemy na wycieczkę Peter Knorr Doro Gobel Babaryba książka obrazkowa

Jedziemy na wycieczkę Peter Knorr Doro Gobel Babaryba książka obrazkowa

Jedziemy na wycieczkę Peter Knorr Doro Gobel Babaryba książka obrazkowa

3. „Kicia Kocia i Nunuś. Gdzie jest szczurek?”

Anita Głowińska

Media Rodzina 2018, 12 s.

Kicia Kocia i Nunuś Gdzie jest Szczurek? Anita Głowińska Media Rodzina z okienkami

Ponieważ i do nas dotarło szaleństwo na Kicię Kocię, nie mogłam nie zauważyć tej nowości z okienkami. Do tej pory nie mieliśmy jeszcze żadnych książek z klapkami, więc tym bardziej chciałam ją wypróbować. Tu jest to główna cecha książki, okienek jest naprawdę bardzo dużo i generalnie dominują nad innymi elementami. Tekst nie odgrywa tu zbyt istotnej roli, zresztą i tak jest zbyt wiele rozpraszaczy, żeby się na nim skupić.

Rzeczywiście, na początku okienka to jest szał, otwieranie, odkrywanie co jest pod spodem sprawia dziecku dużo frajdy. Jest okazja do nazywania różnych przedmiotów. Cała książka to mieszkanie Kici Koci i Nunusia a każda rozkładówka to osobne pomieszczenie. Szukając szczurka, ulubionej zabawki Nunusia zaglądamy do różnych szafek, miejsc, zakamarków.

Jednak moje obawy co do tej pozycji trochę się spełniły, bo z czasem książka się nudzi i w ogólnym rozrachunku zwykłe ksiażeczki o Kici Koci potrafią zainteresować na dłużej. Strategia, którą przyjęłam wobec tej pozycji to trzymanie jej na wyższej półce i wyciąganie tylko raz na jakiś czas, kiedy już trochę zdąży się zapomnieć. Inny powód, dla którego nie leży pod ręką jest to, że chwila nieuwagi kosztowała mnie utratę dwóch okienek. Niestety, mimo, że jest to kartonówka, okienka nie są zbyt trwałe i dość łatwo je uszkodzić.

Kicia Kocia i Nunuś Gdzie jest Szczurek? Anita Głowińska Media Rodzina z okienkami

Kicia Kocia i Nunuś Gdzie jest Szczurek? Anita Głowińska Media Rodzina z okienkami

Kicia Kocia i Nunuś Gdzie jest Szczurek? Anita Głowińska Media Rodzina z okienkami

4. „Za dużo marchewek”

Katy Hudson

Amber 2018, 32 s.

Za dużo marchewek Katy Hudson Amber

Największym atutem tej książki są przepiękne i niezwykle urocze ilustracje. Takie w klasycznym stylu, gdzie wszystko jest idealne i regularne. Też lubię ten typ ilustracji, jeśli jest dobrze zrobiony, a tu akurat jest. Historia również jest całkiem zgrabna i ma dość sensowny morał. Można powiedzieć, że to taka dziecięca książka o minimaliźmie. Opowiada bowiem o króliku, który zgromadził tak dużo marchewek, że nie ma już w domu miejsca na nic innego, nawet dla niego samego. Idzie więc do swych przyjaciół prosząc o schronienie. Być może byłby to jakiś pomysł, gdyby nie to, że i w ich domach próbuje wcisnąć jak najwięcej swoich marchewkowych zapasów. Jak można przypuszczać, kończy się to źle dla wszystkich i królik wreszcie zaczyna rozumieć, że marchewki nie są po to, aby je gromadzić.

Trochę słabszy tu jest styl opowiadania, który niby jest ok, ale nie jest aż tak dobry jak ilustracje i fabuła i na ich tle nieco odstaje. Do niewielkich minusów zaliczam też ogromny rozmiar książki, przez co jest niezbyt poręczna przy czytaniu, no i nie mieści się na naszej półce.

Za dużo marchewek Katy Hudson Amber

Za dużo marchewek Katy Hudson Amber

Za dużo marchewek Katy Hudson Amber

5. „Jak schować lwa?”

Helen Stephens

Amber 2018, 32 s.

Jak schować lwa Helen Stephens Amber

Podobnie jak w „…marchewkach”, tu również zachwyciły mnie ilustracje, choć ich styl jest nieco inny. Mamy tu takie trochę retro rysunki pokolorowane jak akwarelą. Bardzo taki styl lubię i to zdecydowało o zakupie książki. Innym plusem, który tu dostrzegam, jest to, że głównym bohaterem jest dziecko, i to do tego jeszcze dziewczynka. Wbrew pozorom, mało jest książek dla maluchów, gdzie bohaterami byłyby inne dzieci. Zazwyczaj takie książki są ze spersonifikowanymi zwierzakami. A szkoda, bo widzę po Małej Czytelniczce, że bardzo ją inne dzieci interesują i również mocniej się z nimi utożsamia.

Co do samej historii mam mieszane uczucia i nie do końca rozumiem przesłanie. Mamy bowiem lwa, który przybywa do miasteczka aby… kupić sobie kapelusz. Jak można się spodziewać, wybucha panika, lew musi uciekać i ukrywa się w domku ogrodowym, gdzie odnajduje go mała Malwinka. Dziewczynka zaczyna się opiekawać lwem i próbuje schować go przed rodzicami, co nie jest łatwym zadaniem. W końcu niespodziewany gość zostaje zdemaskowany i musi znów uciekać. Chowa się pomiędzy kamiennymi lwami u stóp ratusza i stamtąd obserwuje dwóch włamywaczy, którzy kradą świeczniki burmistrza. Lew rzuca się na nich i zatrzymuje do czasu przybycia policji. Ludzie wiwatują na jego cześć i pytają jaką chciałby nagrodę. Czy domyślacie się o co poprosił lew? Ciekawa jestem czy będzie to dla Was zaskoczeniem? 😉

Sam tekst niezbyt dobrze mi się czyta, lepiej już wychodzi opowiadanie historii z obrazków. Podobnie też jak poprzednio format jest bardzo duży.

Jeśli porównać „Za dużo marchewek” i „Jak schować lwa” to według mnie znacznie lepsza jest ta pierwsza. Ale Mała Czytelniczka woli jednak lwa.

Jak schować lwa Helen Stephens Amber

Jak schować lwa Helen Stephens Amber

Jak schować lwa Helen Stephens Amber

Kolejne dwie książki, ostatnie w tym zestawieniu, otrzymałam jako egzemplarze recenzenckie od Wydawnictwa Centrum Edukacji Dziecięcej. Są przeznaczone dla trochę starszych dzieci, takich w wieku wczesnoszkolnym, dlatego u nas jeszcze chwilę poleżą na półce i poczekają na swoją kolej. Opiszę jednak moje wrażenia, bo niewątpliwie są to pozycje oryginalne i zasługują na uwagę.

6. „Kotki Dorotki”

Joanna Krzyżanek, Zenon Wiewiórka

Centrum Edukacji Dziecięcej 2018, 160 s.

Kotki Dorotki Czytam uważnie Joanna Krzyżanek Zenon Wiewiórka Centrum Edukacji Dziecięcej

Można powiedzieć, że jest to taka jedna z pierwszych czytanek. Są opowiadania napisane dużą czcionką i jest sporo ilustracji. Ale jest tu też kilka takich charakterystycznych rzeczy, które tę książkę wyróżniają i sprawiają, że jest to pozycja dosyć oryginalna.

Po pierwsze opowiadania Joanny Krzyżanek. Z jednej strony proste, ale z drugiej zaskakujące i z ciekawymi puentami. Niby mówią o codziennych sprawach, ale czasem w dość abstrakcyjny sposób. Są nieoczywiste i przez to skłaniają do myślenia. Fajnym przykładem tutaj jest opowiadanie o pani Nieumiem i pani Umiem. Obie robią ciasto, z tym, że pierwsza jest przekonana, że tego nie umie robić i faktycznie nic jej nie wychodzi. Z kolei druga czuje się pewnie i wszystko idzie jak z płatka. Na koniec pada jednak pytanie: a może Pani Nieumiem i Pani Umiem to jedna i ta sama osoba?

Po drugie ilustracje Zenona Wiewiórki. W pierwszym momencie nie spodobały mi się i dopiero po pewnym czasie się do nich przyzwyczaiłam. Trzeba przyznać, że są bardzo charakterystyczne – karykaturalne, trochę przesadzone, ale za to ciekawe, wesołe i w żywych kolorach. Oceńcie zresztą sami.

Po trzecie konstrukcja książki. Praktycznie na każdej stronie mamy dodatkowe pytanie, które sprawdza jak uważnie przeczytaliśmy dany fragment. Przyznam szczerze, że sama często miałam problem z odpowiedzią, nawet wtedy, gdy dotyczyło ono dosłownie jednego zdania. Nie dlatego, że pytania są jakoś szczególnie trudne, ale dlatego, że przebiegając wzrokiem treść po prostu nie zwracałam uwagi na szczegóły. Myślę, że jest to generalnie boloczką naszych czasów. W dobie zalewu maili i treści w internecie czytamy wszystko bardzo pobieżnie. Skoro my, dorośli mamy problem z uważnym czytaniem, to co dopiero dzieci, które dopiero zaczynają naukę?

Kotki Dorotki Czytam uważnie Joanna Krzyżanek Zenon Wiewiórka Centrum Edukacji Dziecięcej

Kotki Dorotki Czytam uważnie Joanna Krzyżanek Zenon Wiewiórka Centrum Edukacji Dziecięcej

Kotki Dorotki Czytam uważnie Joanna Krzyżanek Zenon Wiewiórka Centrum Edukacji Dziecięcej

7. „Wyhoduj swoje drzewo”

Robert Trojanowski

Centrum Edukacji Dziecięcej 2018, 128 s.

Wyhoduj swoje drzewo, Robert Trojanowski, Centrum Edukacji Dziecięcej

To kolejna książka aktywnościowa Roberta Trojanowskiego. Bardzo nam się podobała pierwsza interaktywna część „Pobaw się z Fafikiem”. Kolejna, „Zaopiekuj się Fafikiem” czeka aż Mała Czytelniczka trochę dorośnie, ale zapowiada się świetnie. „Wyhoduj swoje drzewo” jest nie mniej pomysłowa i dowcipna niż poprzednie. Zadanie czytelnika polega na narysowaniu różnych etapów rozwoju drzewa, od samego nasionka. Po prawej stronie jest miejsce na puszczenie wodzy wyobraźni, po lewej znajdziemy wskazówki utrzymane w lekkim i żartobliwym tonie. Do tego garść teoretycznych informacji podanych w przystępnej formie.

W zadaniach pomaga nam duszek drzewa, który trochę podpowiada a  trochę dowcipkuje. Oprócz wszechobecnego humoru, dość charakterystyczne jest pozostawienie dużej swobody czytelnikowi. Nie ma jednego narzuconego rozwiązania, wiele zależy od inwencji twórczej dziecka. A jeśli zrobi ono coś kompletnie innego niż planowane, to też jest ok. I takie podejście jest naprawdę super. Bo dzieci jednak (całkowicie słusznie) wolą mieć wpływ na to co robią a nie podążać ściśle za instrukcją.

Wyhoduj swoje drzewo, Robert Trojanowski, Centrum Edukacji Dziecięcej

Wyhoduj swoje drzewo, Robert Trojanowski, Centrum Edukacji Dziecięcej

Wyhoduj swoje drzewo, Robert Trojanowski, Centrum Edukacji Dziecięcej

Tytuł
Biblioteczka Małej Czytelniczki - nowości wydawnicze kwiecień-maj 2018
Autor

Dodaj komentarz